| Średni wynik na polu: | ---- |
| Liczba eagle: | ---- |
| Liczba hole in one: | ---- |
| Najlepsza runda: | ---- |
zaklad golfowy, czesc II
Witam ponownie,
oczywiscie zdaje sobie sprawe z tego, ze jestem w moim pogladzie raczej odosobniony. Na poczatek w skrocie napisze o tym, jak zaczalem grac w golfa. Oczywiscie gdzies tam zawsze golf byl w mojej glowie, zerkalem czasem na relacje z turniejow i podziwialem zagrania najlepszych. Nigdy jednak nie przypuszczalem, ze w najblizszej przyszlosci zaczne trenowac dosyc regularnie.
Jak wiecie, od ladnych paru lat gram zawodowo w pokera. Jezeli chodzi o sporty bardziej typowe, to przez wiele lat gralem w klubie w pilke nozna, potem w liceum sporo w kosza, a nastepnie pare lat wyczynowo w bowling. Przy okazji gry w pokera latwo o swojego rodzaju zerwanie ze sportem na swiezym powietrzu, bo sporo czasu przesiaduje sie w kasynach czy w domu przed komputerem. Sporo graczy sie w tym zapomina, a moim zdaniem bardzo istotne jest, aby znalezc jakas rownwage pomiedzy wysilkiem umyslowym i fizycznym. Dlatego bardzo czesto w przerwach miedzy sesjami pokerowymi lubilem pojsc sobie na spacer czy pojechac pograc w kosza. Kiedy wiec podczas pierwszej wizyty w Vegas zobaczylem, ze zaraz przy The Strip znajduje sie piekne pole golfowe, a sporo graczy z pokerowej czolowki duzo gra i trenuje (powstalo nawet cos takiego jak High Stakes Golf, transmitowany przez ESPN turniej golfowy miedzy pokerzystami, stawka bylo kilka milionow dolarow), pomyslalem, ze cos w tym jest. Dodatkowo, miejsca w ktorych odbywaja sie turnieje pokerowe, zazwyczaj obfituja w duze ilosci pol golfowych i ladnej pogody :)
Na dzien dobry kupilem wiec sobie Wii i Tigera 09, bardzo fajna symulacje golfa, w przypadku ktorej nie wciska sie przyciskow na konsoli, ale faktycznie macha sie kijem. Juz to bylo milym przerywnikiem w sesji. Pisalem o swoich wyczynach na blogu pokerowym, co podchwycili gracze z Poznania, ktorzy - jak sie okazalo - od jakiegos czasu grali rowniez w 'prawdziwego' golfa. I tak od slowa do slowa umowilismy sie przy okazji kolejnego turnieju pokerowego na wizyte na prawdziwym polu - bylo to w Postolowie.
Mimo ze pierwsze proby gry byly srednie, bakcyla jednak zlapalem i nabralem wielkiej ochoty zaczac grac na wyzszym poziomie. Z natury nienawidze robic czegos na pol gwizdka i wiedzialem, ze golf nie bedzie mi sprawial satysfakcji do momentu, kiedy bede gral na okreslonym poziomie. I tak narodzila sie mysl o podjeciu golfowego wyzwania, ktore zmotywowaloby mnie do jak najciezszych treningow. A ze pokerowe grono bardzo chetne jest do jakichkolwiek 'propbetow', reszta byla kwestia chwili.
Po tym krotkim wstepie mialem zamiar wypisac wszystkie za i przeciw w moim zakladzie golfowym, ale oczywiscie ciezko mi jest znajdowac szczegolowe i obiektywne czynniki swiadczace na moja niekorzysc, dlatego wszystkie te ogranicze do jednego, acz bardzo wymownego punktu.
Przeciw mojej wygranej:
- absurdalne i niemal niewykonalne dla normalnego czlowieka warunki przyjetego zakladu.
Za moja wygrana:
- wielka chec i determinacja do nauczenia sie gry w golfa na przyzwoitym poziomie.
- nieograniczona ilosc czasu dostepnego na treningi. W pokera gram zazwyczaj wieczorami, wiec najczesciej na golfa jade po sniadaniu okolo 14, gram do 17-18, po czym siadam do pracy. Od konca kwietnia trenuje po 5-6 razy w tygodniu po 3-4 godziny i nic nie wskazuje na to, zeby w najblizszym czasie mialo sie to zmienic.
- bardzo dobry trener (przynajmniej moim zdaniem, zwlaszcza, ze bardzo dobrze sie rozumiemy, a wszystkie jego rady sa dla mnie latwo przyswajalne), Kuba Ufnal, ktory dodatkowo doskonale rozumie sens mojego wyzwania i wyglada na to, ze zrobi wszystko, aby mi sie udalo.
- mozliwosc maksymalnego 'skrocenia zimy' poprzez ewentualne wyjazdy zagraniczne oraz treningi na driving range na Targowku w dowolnych warunkach pogodowych, ktore w zaden sposob mnie nie zniechecaja.
- w miare spora odpornosc na stres oraz umiejetnosc niezalamywania sie w trudnych momentach (nabyte podczas wykonywania aktualnej profesji ;] )
- mozliwosc korzystania z pomocy caddiego, ktorym bedzie doswiadczony gracz golfowy.
- nieograniczona ilosc dopuszczalnych prob na osiagniecie wyniku (oprocz oczywiscie ograniczenia koncem roku 2010).
- mozliwosc 'opanowania' jednego pola golfowego, w naszym wypadku bedzie to Lisia Polana.
No i to chyba tyle. Przede wszystkim wydaje mi sie, ze znajomi, z ktorymi przyjmowalem zaklad, troche niedocenili mojej determinacji oraz nie zakladali, ze mam zamiar przez poltora roku spedzic na polu golfowym po minimum 18-20 godzin tygodniowo. Chociaz oczywiscie sam trening to nie wszystko, dochodzi duzo innych czynnikow, ktore prawdopodobnie swiadcza na moja niekorzysc. Niemniej, mi nie pozostaje nic innego, jak skupic sie na tych, ktore uwazam za swoje atuty ;]
pozdrawiam,
warsaw




Komentarze
:)
no może i koledzy nie przewidzieli Twojej determinacji :)
ale po pierwsze coś tam już wiedzieli na ten temat więcej od Ciebie no i konsultowali to z dobrymi coachami :)
no ale jeden fakt jest niezaprzeczalny:
za 1,5 roku będziesz dobrym golfistom :)
biedniejszym o 12k$ z zakładu, z 20k$ z wyjazdów zagranicznych żeby ominąć polską zimę i pewnie z 10k na coachingi :)
no ale czego się nie robi dla Hobby :)
GL
PS - za 2 tyg będę w Wawie to sobie zagramy rundkę na Twoim polu :)
Zaklad
Przeczytaj ostatnio odcinek mojego bloga - specjalnie dla Ciebie :-)
no to napisz jak Ci idą treningi..
Czego się juz nauczyłeś?
ha?