Narzędzia

Portret użytkownika Krzysiek Czupryna
Krzysiek Czupryna
"----"
2009-01-31
amator
Moje wyniki
Średni wynik na polu: 78
Liczba eagle: 2
Liczba hole in one: ----
Najlepsza runda: 73

Jak poprawic swój handicap z marszu o 2-5 pkt ?

Witam ponownie wszystkich golfistow w nieco dlugim milczeniu..
Byłem w Europie, w tym w Polsce, przez prawie 6 tygodni i dopiero niedawno wróciłem do Tajlandii czyli do domu.
W Polsce jak się gra w golfa to pisalem w poprzednim odcinku.
Hardcorowo :-) !
Wiatr, zimno, liscie, nierowne i nieprzewidywalne greeny - jednym slowem warunki ekstremalne.
I tu wlasnie kryje się odpowiedz na tytul niniejszego odcinka.
Co zrobic aby tak od razu poprawic swój handicap o 2-5 pkt ?

Tj Ci powyżej hcp 30 poprawia o 5, Ci powyżej 20 o 4, Ci powyżej 10 o 3, a Ci ponizej hcp 10 o 2 pkt.
Jak to zrobic ?

To proste.
Wystarczy zagrac w golfa ze 3-4 razy w normalnych warunkach tj np. w Tajlandii.
Przy ladnej, bezwietrznej pogodzie, na rownych fairwayach i szybkich ale prostych greenach, z caddie, bez deszczu i co najważniejsze w temperaturze +30C.
To oczywiście troche na zarty i przesada, ale cos w tym jest.

Ja po ekstremalnych treningach w Polsce tego dokonałem.
Konkretnie prawie w rocznice 4 lat (8 czerwca) jak zacząłem grac w golfa obniżyłem swój handicap do 7,1. Czyli prawie o 2 pkt bo po powrocie z Polski miałem 9,2.
Wzrosl mi w tych ekstremalnych warunkach.

Po powrocie do Tajlandii natomiast potrzebowalem 10 dni aby dojsc do siebie a nawet wiecej.
Zagralem w dosyc waznym turnieju Expatgolf w Blue Canyon gdzie osiągnąłem mój najlepszy dotychczasowy wynik na tym polu – 78.
Odpowiada to po przeliczeniu 76 czyli hcp 4. Mój obniżył się w rezultacie tej gry i dwoch poprzednich w sumie na 7,1.
Zajalem w tym turnieju 3 miejsce po kolesiu z Australii z hcp 3 co zagral na par i byłym pro, obecnie hcp 5 co zagral 76.
Jednak najbardziej ucieszyłem się z tego ze na back nine zagralem na 36 czyli na par. Front nine było na 42 i popełniłem tam jeden tragiczny blad o czym napisze nizej.
W back nine było 1 bogey i 1 birdie, przy czym to ostatnie na jednym z najtrudniejszych dołków par 3, 200y, na którym do tej pory nigdy nawet par nie zrobiłem. Zawsze gralem na nim na bezpieczne bogey, tj z tee nawet nie próbowałem dostac się na green (po lewej stronie ciagnie się wzdłuż calego dolka jezioro).
Gralem sobie ironem 7 na fairway, potem czyms tam na green i staralem się zrobic 2 putty.
Ponieważ tego dnia wszystko mi wychodzilo (nawet par na najtrudniejszym dolku hcp 1, 570y) to zaryzykowałem i zagralem moja hybryda3 na green.
Spadlem jakies 10 stop od dolka i potem wyszedl mi piekny putt.

A trzeba wiedziec ze birdie na tym dolku to jest naprawde cos.
Freddie Couples (który gral tam nie raz) określił ten par 3 jako jeden z najladniejszych i najtrudniuejszych na swiecie.
Zawodowcy graja tam z czarnych tee, z których do greenu jest 220 y.
Natomiast na pierwszej 9 dolkach zagralem 42 zamiast 40 z powodu bledu, o którym mowil już Jack Nicklaus.
Otoz Jack zawsze mowil, ze jak się bierze do reki jakis kij to trzeba na milion procent wierzyc ,ze jest dobry i ze nim się idealnie uderzy.” Inaczej po co w ogole uderzac”, mowil.

Ja na trudnym (bo dlugi i nierowny) par 5 (6 dolek) miałem piekny drive z tee.
Tam jest taki troche trudny fairway bo caly czas jest lekki spadek w dol. Nie raz i nie 10 razy tam topowalem pilke, a dalej jest woda.
Jeżeli pilka nie lezy idealnie rowno to logika nakazuje grac ironem tuz za wode i isc na pewne bogey.
Ja podniecony wynikami na poprzednich 5 dolkach (miałem tylko +1) wziąłem wooda 5 i caly czas miałem w glowie ze mogę zrobic top i ze może iron 5 bylby lepszy.
Czyli zasada Nicklausa poszla się j…..ac  :-)

No i co ?
No i top do wody, zamiast bezpiecznie 5 ironem i bylby bogey.
A tak to było 8 na par 5 bo potem jeszcze z tych nerwow prosty pitch z 50y na green zepsułem.
Bogey było jak w banku czyli byloby nie 78 a 76, ale to jest oczywiście gdybanie bo jak wiadomo to niewiadomo.

Ale wracając do tematu czyli czego dowiedziałem się w Polsce i co w ostatnim czasie zrozumialem i poprawiłem, ze o te 2 pkt handicap mi spadl ?
No wiec odkrylem w technice swingu 2 bardzo wazne rzeczy (jedna sam, a druga dzieki mojemu pro z Gdanska) oraz zaczalem cwiczyc jak szalony jedno cwiczenie krotkiej gry, które dla odmiany pokazal mi pro Duncan z Wilanowa.

Najpierw ten swing.
To co odkryłem sam (a raczej co mi się w glowie wyjaśniło), to „sztywność” postawy przy swingu.
Dla uproszczenia wyobrazmy sobie ze nasze cialo lacznie z kijem sklada się z 3 elementow – tulow, ramiona z rekami i kij.
Elementy te polaczone sa ze soba 3 przegubami – biodra, staw ramienny i nadgarstki.
Jak to dziala ?
Tulow skreca się gdy skrecamy biodra.
Ramiona i rece ida do przodu jak skrecamy staw ramienny.
Wreszcie kij idzie do przodu jak prostujemy nadgarstki.

Moje odkrycie polegalo na tym ze im te 3 czesci sa „sztywniejsze” tj mnie się wyginaja, mniej się rozchodza, a caly ruch ogranicza się tylko do tych 3 przegubow, to swing jest bardzo staly i pewny.
Przy setupie czuje jak moje cale cialo sztywnieje i tylko te 3 czesci się poruszaja dzieki tym 3 przegubom.
Na jednym z DVD szkoleniowych widziałem to kiedys u Roberta Karlssona, ale wtedy nie zwróciłem na to takiej uwagi.
Im mniej czesci ciala jest ruchomych, rozchwianych , luznych, tym trudniej to wszystko zebrac do kupy przy impakcie.
Jak wszystko jest „sztywne” i pracuje tylko na 3 przegubach to wtedy wszystko pieknie wychodzi.
Sprobujcie !

Druga wazna rzecz która odkryłem przy pomocy pro Laszkiewicza z Gdanska to tzw. „wyprzedzanie” glowki kija.
Otoz jak wiadomo przy downswingu dlonie wyprzedzaja glowke kija.
Jest tak czesciowo nawet w momencie impaktu (z wyjatkiem drivera), ale tuz po nastepuje tzw release czyli wypuszczenie glowki kija do przodu.
I na tym wlasnie zacząłem się koncentrowac.

Zawsze miałem takie czy inne problemy z driverem (raczej slajsowe).
Gdy obciążyłem porzadnie glowke drivera (gumowa kula) to slajsu nie dalo się zrobic !
Obciazona glowka zawsze wyprzedzala dlonie w momencie impaktu i slajs nie był możliwy.
Przenioslem to uczucie na inne kije i wrazenie oraz lot pilki staly się niesamowite – proste i dalekie.
Poprawil się nie tylko mój driver (definitywnie pożegnałem się ze slicem i wkroczyłem w sfere draw) ale również wood 5 oraz hybryda (to dzieki temu zrobiłem to birdie na par 3 w Blue Canyon).

Te dwie rzeczy w sposób zasadniczy poprawily mój swing.
Jest to oczywiście również rezultat wielu miesięcy pracy poprzednio, ale to, stalo się poki co czyms w rodzaju kropki nad „i”.

Druga kropke, tym razem nad krotka gra pomogl mi postawic Duncan, który jest pro w Wilanowie.

Wzialem u niego lekcje krotkiej gry, co robie zawsze co 1-2 miesiace, tak żeby sprawdzic czy wszystko jest OK.
Duncan orzekl, ze owszem technicznie wszystko jest OK.
Po czym pokazal mi bajecznie proste cwiczenie (ze tez sam na to nie wpadłem przedtem), które zalecil robic do us…. śmierci czyli tyle godzin dziennie ile się da.
Cwiczenie to ma dac wyczucie w krotkiej grze czyli w chippingu i pitchingu od 5 do 30m.

Bierze się kilka kiji (lub jakichs pretow) i kladzie się w odległości 5 krokow pierwszy a nastepnie co 3 kroki nastepne, Az do dystansu najpierw 15m a potem 30m.
Czyli jest albo ok. 5 kijow albo 10 kijow.
Wyglada to jak drabina czyli tak:

Tu zaczynamy                   I              I              I              I              I  i tu jest ok. 15 m

lub tak

Tu zaczynamy                   I              I              I              I              I              I              I              I              I i tu jest 30m

No i co dalej ?
No i bierzemy 5 kijow – 60, 56, P, 9, 8.
Zaczynamy od 60 i trzeba kazda kolejna pilke umieścić przed kolejnym kijem idac od pierwszego do ostatniego i z powrotem.
Czyli jak robimy do 15 m to mamy 11 pilek a jak do 30m to mamy pilek 19, gdyz oczywiście musimy również uderzyc za ostatni kij.
Jak zrobimy to pod rzad to zmieniamy kij.

Jak się latwo domyślić zrobienie pod rzad w pierwszym dniu czy tygodniu czy nawet miesiącu nam nie grozi :-)
Ja 56, która mam najlepiej obcykana zrobiłem te drabinke do 15m i z powrotem pod rzad po 2 dniach ćwiczeń. 60 zajelo mi to kolejny tydzień.
Oczywiscie nie ćwiczyłem tego codziennie ale co 2 dni po 30-40 minut bo wiecej nerwowo nie moglem wyrobic :-)
Pitchingiem zrobiłem to stosunkowo latwo co jest tylko dowodem na to ze niska trajektoria jest latwiejsza niż wysoka co niby wiadomo, ale nie wiadomo jak mowia Tajowie :-)

Do 30m nie udalo mi się to jeszcze ani razu zadnym kijem.
Walcze poki co 56.
I to wlasnie cwiczenie, mimo ze caly czas nie w mistrzowskim wykonaniu, pomoglo mi również zrobic te 36 na 9 dolkach.
Po raz pierwszy w zyciu miałem 100% up&downow gdy nie spadałem na green.
A stalo się tak na back nine w Blue Canyon 5 razy.
Na front nine miałem 2 na 3 up&downy czyli tez niezle.
W sumie wyszla mi srednia na gre 87% czyli najwyzsza w mojej historii gry w golfa.
Dziekuje Duncan !

Cwiczenie to można po pierwsze urozmaicic, a po drugie utrudnic.
Urozmaicenie polega na robieniu tego w formie chip&run (czyli tego pierwszego bardzo krotkiego lotu) na odległości od 2 do 10 stop 5 roznymi kijami.
To tez ćwiczyłem i moje chip&runy sa o niebo lepsze.
Mam teraz tez prosta formule chip&run.
Jak mam do dolka 10 krokow gram 56, jak 15 – pitchingiem, 20-9, 25-8 i 30-7 ironem.
Oczywiście jak green jest rowny i prosty, jak nie, no to sa niuanse :-)
Czyli lot pilki jest na ogol bardzo podobnej długości, potem tylko toczenie się jest dłuższe w zależności od kija.

Natomiast utrudnienie tego cwiczenia (i to znaczne) polega nie tylko na zmianie kija ale również na zmianie trajektorii lotu pilki.
Wezmy na przykład wedga 56.
Ja staram się nim opanowac 3 trajektorie – niska, srednia i wysoka.
Drabine zbudowana z kijow do 15m przeszedłem trajektoria niska, bo jest najlatwiejsza.
Zrobienie jej trajektoria srednia nie mówiąc już o wysokiej to inna bajka.
Sprobujcie !
Ja mam zamiar do konca tego roku opanowac te 5 kijow i 3 trajektorie wedgami 60 i 56.
Ale to nie koniec utrudnien.
Drabine można dodatkowo utrudnic kładąc nie kije na kolejnych odległościach ale obrecze jak do hula-hop o coraz mniejszym promieniu.

Tutaj dopiero się zaczyna zabawa.
Nie tylko odległość jest wazna ale i precyzja.
No i tutaj chyba wkraczamy już w poziom zawodowy.
Jeżeli ktos potrafi na dystansie od 5 do 30m, uderzac 5 kijami i trzema roznymi trajektoriami pod rzad 19 pilek trafiając w obrecz o promieniu 50cm co 1 metr, to co ?
To krotka gra to jest dla niego pikus i mysle ze z takim Philem Mickelsonem nie mialby się czego wstydzic w promieniu 30m od greenu.
Zajmie to mysle ze 2-3 lata nieustannych ćwiczeń taka precyzja, ale kto mowil ze będzie latwo ?

No i tak powoli zbliżamy się do konca tych moich wywodow.
Co i jak ja mam zamiar ćwiczyć w tym roku i potem, a najważniejsze po co ?

Jak już kiedys pisalem moim chyba ostatecznym celem jest handicap 5.
Jak będę za kazdym razem gral poniżej 80 na każdym polu, to mi w zupełności wystarczy.
To jest wlasnie handicap 5.

Jak chce to osiągnąć ?
Podzielilem wszystkie moje cwiczenia na 9 elementow.
1. Putting
2. Chip & Run
3. Krotki pitching – 10-30m
4. Bunkier
5. Dlugi pitching – 30-100m
6. Krotkie irony – 9-7
7. Dlugie irony – 6-4
8. Woody
9. Driver

Elementy te jak wiadomo roznia się technika uderzen.

Te elementy ćwiczę parami po 4 dziennie przez 3 godziny.
Tj 1 i 2 poltorej godziny i potem np. 7 i 8 kolejne półtorej godziny.
Kolejnego dnia 3 i 4 oraz 5 i 6.
To przed poludniem :-)

Po poludniu, codziennie,  gram 9 dolkow na temat tj podkręcane pilki lub tylko 3 kijami lub tylko putterem :-)
Dwa razy w tygodniu gram 18 dolkow i wtedy nic innego już nie robie.

Aha, codzinnie niezależnie od tego co ćwiczę 50 pilek poświęcam na szlifowanie techniki i 20 minut na putting.
Jak latwo policzyc zostaja dwa dni.
Jeden z nich mam zamiar przeznaczac na to co mi najbardziej nie wychodzi w danym okresie, a drugi…. ?
Drugi będzie wolny :-), a tak, WOLNY !

Duzo ?
Jak sk….. i nie wiem czy mi się to uda.
Ale sprobuje.

Aha, wazna rzecz. Każdy element ćwiczę wiec ok. 1,5 godziny i ćwiczę go w 4 grupach – technika, dokładność, elastyczność i test-presja, o czym już kiedys pisalem.

Jak ktos chce niech napisze na mój mail (Chris@indreams.pl) to mu caly mój system treningowy wysle lacznie z konkretnymi cwiczeniami w ramach każdego elementu, grupy itp.
Mam to pieknie rozpisane lacznie z testami które co najmniej raz w miesiącu chce robic (ale to już pewnie mi się nie uda).

No i tym optymistycznym akcentem koncze poki co mam nadzieje ten blog.
Dlaczego poki co ?
Bo jak zejde poniżej handicapu 3 to znowu zaczne pisac jak osiągnąć poziom „prawie” zawodowy.

W miedzyczasie jakby ktos z Was wybieral się do Tajlandii na golfa niech napisze i da znac – zagramy razem i pobyt pomoge mu zorganizowac.
Pozdrawiam serdecznie i zycze niskich lotow i wynikow.

K. Czupryna


Komentarze

Paulina Kmieć
Odpowiedz Paulina Kmieć

Panie Krzyśku,

Niech Pan dużo ćwiczy i pisze kolejne odcinki, może ja do tego czasu będę grała już tak dobrze żeby skorzystać lub przynajmniej się zbliżyć do korzystania z Pana rad.
Ja na razie najbardziej przydała mi się uwaga o tym żeby się nie porywać z motyką na słońce i nie próbować robić birdie skoro wiadomo, że bogey to już dużo.

pozdrawiam!
Niech Pan uważa na słońce!
Czekam na kontynuację bloga...

Paulina

Paulina Kmieć
Odpowiedz Paulina Kmieć

I przepraszam, że dopiero dziś odpowiadam ..

- ale byłam na wakacjach..

Hydepark

Tylko znajomi mogą komentować profil

Komentarze

Brak komentarzy
Strona główna