| Średni wynik na polu: | 78 |
| Liczba eagle: | 2 |
| Liczba hole in one: | ---- |
| Najlepsza runda: | 73 |
Sergio Garcia i moj drugi eagle
Kiedys na początku tego bloga napisałem ze nie jestem trenerem golfa i w związku z tym nie będę się wypowiadal i dawal porad technicznych co do swingu i w ogole techniki gry.
No i staram się tego trzymac.
Tym niemniej sporo osob do mnie pisze jak do nie wiem jakiego autorytetu w tych sprawach z bardzo szczegółowymi pytaniami, wlasnie dotyczącymi swingu.
No coz zrobmy tak…
Ja napisze na co ja zwracam uwage w moim swingu i nad czym pracuje.
A Wy zrobicie z tego taki uzytek jak będziecie chcieli.
No wiec pierwsza sprawa jest taka, ze ja mam liste elementow dotyczących swingu golfowego, która regularnie staram się uzupełniać o porady Pro z którymi miewam lekcje oraz o niektóre informacje z artykułów w Golf Magazine i Golf Digest które czytam na bieżąco.
Elementy swingu golfowego na które zwracam uwage to:
1. Setup – chwyt, postawa, polozenie pilki
2. Takeaway – sam poczatek ruchu kija
3. Backswing – czyli od konca takeaay do najwyższej pozycji kija w zamachu
4. Downswing – czyli od konca back swingu do momentu uderzenia
5. Impact – czyli moment kontaktu z pilka
6. Follow through – czyli od impactu do koncowej pozycji kija po uderzeniu
7. Uwagi generalne – czyli na co trzeba zwracac uwage w całości swingu
Zanim opisze te elementy i na co obecnie zwracam uwage jedna BARDZO wazna rzecz.
Swing golfowy to jest podstawa golfa, cos jak fundament pod budynek.
Ale nikt nie będzie dobrze gral w golfa opierając się i pracując tylko nad swoim swingiem.
Miliony golfistow na calym swiecie koncentruja się na swingu, a bardzo „po macoszemu” traktuja inne bardzo wazne elementy tej gry – putting, pitching, chipping.
Mój znajomy Francuz, z którym często gram, ma od kilkunastu lat handicap 12-14 i chyba nigdy nizej nie zejdzie.
On za to bez przerwy mowi o swingu, jego niuansach i najrozniejszych technicznych detalach.
Ale niestety tylko o swingu. O puttowaniu i w ogole krotkiej grze ani slowa.
I dlatego chyba nigdy nie zejdzie poniżej hcp 10.
Podobnie jak w budynku fundament jest podstawa, tak żaden budynek nie będzie doskonaly nie majac okien, wejsc, wyjsc i nie bedac funkcjonalny w srodku.
To sa wlasnie inne poza swingiem elementy golfa wspomniane przeze mnie powyżej.
Im lepiej gramy (mowie o wynikach 85-90) tym te elementy staja się coraz ważniejsze.
Każdy swing ma swoje granice doskonałości i ciagla praca nad nim koniec końców się konczy.
Dla każdego na troche innym poziomie w zależności od wieku, elastyczności, koordynacji i warunkow fizycznych. I dalej nie ma sensu się katowac jako amatorzy.
Natomiast w puttingu, chippingu czy pichingu (gdzie technika jest znacznie prostsza) można w zasadzie doskonalic się bez konca, gdyz tam najważniejsze jest potem wyczucie.
Zreszta spojrzmy na najlepszego zawodowca na swiecie – Tigera.
Jak wygral ostatni turniej – Arnold Palmer Invitational ?
Puttem z odległości ok. 16 stop.
Zreszta w ostatniej rundzie miał tego typu dlugich puttow, które wbil z ok. 10 stop, chyba 4-5.
I tym wlasnie wygral, bo precyzja i jakosc jego swingu sa w zasadzie stale.
Tiger puttowal niesamowicie i tym wygral, a nie swoim swingiem, który był można powiedziec, stala w tym równaniu.
Tak wiec konkludując – cwiczcie swing ale w momencie kiedy dojdziecie do handicapu 18, zacznijcie wiecej czasu niż na swing poświęcać na ten „swieta trojce” – putting, chipping i pitching, bo tylko one zapewnia Wam nizsze wyniki.
Ja już od kilku miesięcy mam w miare stala ilość green-in-regulation, wahajaca się od 7 do 9.
Bardzo rzadko zdarza mi się wiecej niż 9 lub mniej niż 7.
To jest wykładnik jakości mojego swingu, gdyz to ona zapewnia wlasnie green-in-regulation.
Natomiast moje wyniki wahaja się od 78 do 85, czyli stosunkowo duza rozpietosc.
Dlaczego ? Bo psuje wlasnie krotka gre.
Gdybym obecnie w nieskończoność pracowal dalej nad moim swingiem to być może po kilku miesiącach przełożyłoby się to na 1-3 greeny wiecej czyli 1-3 punkty mniej. Po kilku miesiącach mysle minimum.
Natomiast moje rezerwy w krotkiej grze to minimum 4-5 punktow w każdej rundzie, bo tyle psuje up&downow z okolic greenu. I tak się poprawiłem i mam obecnie cos ok. 44% skutecznosci.
Ale to ciagle o 10-15% za malo i tam sa rezerwy na handicap w okolicach 5 (obecnie po ostatnich 2 grach zszedłem poniżej 8).
A wiec osoby z handicapem powyżej 18 powinny 60-70% czasu poświęcać na swing a 30-40% na krotka gre, natomiast poniżej hcp 18 odwrotnie.
Przy czym putting jest chyba najważniejszy z tego wszystkiego.
Wracajac do naszych baranow (jak mowia Francuzi) czyli do swingu.
Rzecz wg mnie najwazniejsza – swing golfowy robi się cialem i rekami a nie rekami.
Cialo to biodra, ramiona itd., musi ono pracowac, skręcać się, poruszac.
Rece czyli od nadgarstkow do ramion sa w duzym stopniu nieruchome i tylko prowadza kij po torze narzuconym przez ruch ciala.
Im mniej ruchow rak, tym swing będzie bardziej staly, bo cialo ma mniejsza ruchomość niż rece i porusza się wolniej.
Tearz kolejne elementy, na które ja obecnie zwracam uwage ćwicząc mój swing.
1. Setup
a. Chwyt.
Ja obecnie staram się zwracac uwage tylko na 2 elementy chwytu.
Lewy kciuk troche z prawej strony trzonka kija oraz tzw „krotki” kciuk, czyli czubek kciuka lewej dloni jest na tej samej wysokości na trzonku co zgiecie palca wskazującego tejze dloni.
b. Postawa
Staram się pochylac plecy pod katem ok. 38 stopni w stosunku do pionu. Tak robi ponoc Tiger i tak radzi Jim Hardy przy swingu jednopłaszczyznowym. To jest sporo i z tym mam klopot, bo ja pochylam się generalnie znacznie mniej, tj jestem bardziej wyprostowany.
Ale staram, się, staram.
Ciezar ciala ustawiam tak żebym mogl podnieść do gory przod stóp, tj nie jestem ani na przodzie stop ani na pietach. Jestem zrownowazony
W uderzeniach ironami i wedgami pilnuje aby w setupie dlonie były wyraznie z przodu przed pilka.
c. Polozenie pilki
Generalnie w uderzeniach ironami od 8 do 5 staram się aby pilka była na poziomie mojej lewej kieszeni na koszulce. Przy i9 jest prawie na srodku, przy pitching wedgu ciut w prawo od srodka.
To przy normalnych uderzeniach.
Przy driverze ustawiam pilke bardziej z lewej anizeli wewnątrz lewej piety jak zaleca klasyka.
Tak mi lepiej driver wychodzi.
2. Takeaway
Tutaj obecnie zwracam uwage tylko na jeden element i jest to równocześnie bardzo dobre cwiczenie, które opisze poniżej w Uwagach generalnych.
Otoz staram się aby przez pierwsze 20-40 cm, glowka kija szla do tylu lekko na zewnatrz.
Tj jeżeli za pilka położylibyśmy na ziemi kij po prawej jej stronie i rownolegle do kierunku uderzenia, to staram się aby przez pierwszej 20-40 cm glowka kija szla lekko powyżej tego kija patrzac z gory. Lekko tj 1-2 cm max
Robie ten takeaway równocześnie caly cialem tj rekami i korpusem.
3. Backswing
W swingu golfowym jest tak, i nigdy tego nie moglem zrozumiec, ale tak jest, ze każdy kolejny ruch jest w bardzo duzym stopniu uwarunkowany poprzednim. Finalnym efektem jest tor lotu pilki.
Bez dobrego setupu nie będzie dobrego takeaway, bez dobrego backswingu nie będzie dobrego downswingu itd.
Aby kolejny ruch był dobry gdy poprzedni był zly, trzeba robic kompensacje, czyli dodatkowe mini ruchy, które sa trudne i zaburzaja całość plynnego swingu.
Malo tego, im jesteśmy bardziej zmeczeni tym te kompensacje sa trudniejsze i mniej dokładne i caly swing „wysiada”.
Tak wiec backswing jest dlatego bardzo, bardzo, bardzo wazny (a kiedys sam nie moglem zrozmiec dlaczego) ze on warunkuje downswing, który z kolei warunkuje impact, czyli najwazniejsza czesc calego swingu.
Ja obecnie w backswingu zwracam uwage na następujące elementy:
a. Zrobienie jak największego, ale możliwego, skretu barkow w prawo. Moja elastyczność pozwala mi na ok. 60 stopni, nie wiecej. Nie daze na sile do 90 stopni, bo tego nie zrobie i zaburze backswing. Rece maja być przed korpusem w trakcie backswingu a nie na sile skręcać się gdy cialo już nie moze.
b. Bardzo pilnuje prawej stopy i prawego kolana.
Nie mogą się one odchylic w prawo !
Musza pozostac nieruchome !
W przeciwnym wypadku wystepuje tzw „sway” czyli przesuniecie ciężaru ciala w prawo (a nie jego skret) co negatywnie wpływa na ciag dalszy swingu.
c. Staram się wcale nie skręcać bioder w prawo.
Dziwne ?
Zgadza się.
Tyle tylko ze ja odkryłem na symulatorze, iż to co nam się wydaje nie zawsze, a raczej nigdy, nie jest tym co się dzieje naprawde.
Biodra i tak się minimalnie skreca same jak robimy dynamiczny swing, a gdy ja usilowalem je skręcać swiadomie, to skręcały się za duzo.
Nie występował wtedy tzw „coil” czyli napiecie wynikające z roznicy skretu gornej polowy ciala (do 90 stopni) i bioder (do 45 stopni).
Obecnie gdy mysle o tym aby moje biodra przy backswingu pozostaly w linii prostej to czuje bardzo wyrazny „coil” co przeklada się na odległość, szczególnie w driverze.
d. Nadgarstki czyli moja zmora.
Mam za luzne nadgarstki w back swingu, szczególnie lewy.
Lewy nadgarstek powinien być prosty lub MINIMALNIE ale naprawde MINIMALNIE wygiety do gory w szczycie backswingu.
Ja od samego początku wyginalem go za duzo. Powoduje to otwarcie łopatki i potem jest znacznie trudniej doprowadzic łopatkę do pozycji prostopadlej do kierunku uderzenia w momencie impactu.
Teraz bardzo pilnuje aby lewy nadgarstek był sztywny w backswingu (usztywniam sobie dodatkowo wkładając patyczek pomiedzy pasek od zegarka i rękawiczkę, lub stosując specjalny patent-urzadzenie, które sobie zmajstrowałem).
W szczycie backswingu również bardzo zwracam uwage żeby nie „puszczac kija”.
Patrzac z przodu powinien on być nad glowa a nie poniżej.
Ja popuszczałem 3 ostatnie palce lewej dloni i kij „opadal”. Obecnie wkladam tee pomiedzy kij i dlon, aby pamiętać o trzymaniu tymi 3 palcami kija w szczycie backswingu.
Bardzo duzo ćwiczę tez uderzen z pol swingu tj lewa reka max na godzine 21, bo wtedy latwiej jest kontrolowac co się dzieje z nadgarstkami.
4. Down swing
To jest efekt backswingu.
Jeżeli back będzie prawidłowe, to down tez będzie łatwiejsze.
Ponieważ downswing jest już dosyc szybki i nie ma wiele czasu na myslenie to ja staram się myslec tylko o 2 rzeczach:
a. Przesuniecie ciezaru na lewa noge, ew poczatek skretu lewego biodra.
Ten ruch można cwiczyc wyobrazajac sobie ze lewa stopa rozgniata się np. pusta puszke po Coli lub ze uderza się w pilke która jest ok. 30 cm przed wlasciwa pilka.
Nie ma bocznego przesuniecia ciężaru ciala, jest przesuniecie ciężaru ciala które wynika ze skretu bioder do przodu tj w strone przeciwna do ruchu wskazowek zegara.
b. Koncentruje sie na rozpoczęciu ruchu downswingu dolną polowa ciala – nogi i biodra.
Najpierw dol, a gora ciala sama pojdzie określonym torem.
Jest jeszcze jeden element, ale to wystarczy kilka razy poćwiczyć i potem samo wchodzi w krew, a wiec nie ma az takiej potrzeby cwiczenia tego bez konca.
Chodzi o to, żeby w downswingu lewa reka (a raczej biceps) caly czas była przycisnieta do ciala.
Bez przesadnego napinania i usztywniania, po prostu bardzo blisko ciala, żeby nie „latala” na zewnatrz przy downswingu i impakcie
5. Impact
To jest moment prawdy i jak mi powiedział kiedys mój najlepszy Pro, i miał racje, to jest to czym rozni się bardzo dobry golfista od przeciętnego i zawodowiec od amatora.
Ten ulamek sekundy kiedy pilka styka się z lopatka kija.
Tam powinien być idealny kontakt, prostopadly kierunek natarcia, najwieksza prędkośc.
To bardzo trudne i jeszcze na dodatek dzieje się to w ulamkach sekund.
Ja tam mam niestety kilka punktow kontrolnych a kontrolowac je wszystkie jest bardzo trudno.
Tym niemniej w momencie impactu staram się by:
a. Biodra były skrecone do przodu a ramiona jeszcze rownolegle do kierunku uderzenia
b. Prawy bark był mocno pochylony w dol, podobnie jak prawe biodro tzw „O” factor.
c. Plecy były pod takim samym katem jak w w setupie
d. Lewe kolano wyprostowywalo się w momencie impactu
e. Lokcie obu rak były jak najbliżej siebie a rece maksymalnie proste
Duzo elementow niestety wiec ćwiczę je kolejno do upojenia.
Jest jedno super cwiczenie do impactu, o którym przeczytalem kiedys w Golf Magazine.
Otoz uderzając pilke należy sobie wyobrazic ze ma ona przelecieć POD lawka stojaca 5 m przed nami.
POD lawka nie nad. Loft kija i tak spowoduje ze pilka poleci wysoko, ale to wlasnie uczucie uderzenia POD lawka przelozy się na ustawienie ciala i dobry kontakt z pilka w momencie impactu.
6. Follow through
To jest efekt – wyłącznie efekt tego co było przedtem.
Ja przedtem za duzo myślałem o follow through, dopóki jeden Pro nie zwrocil mi uwagi ze tego kontrolowac się nie da. To jest za szybkie i co najważniejsze, to jest już tylko efekt tego co było przedtem.
A wiec teraz mysle tylko o 2 rzeczach stosunkowy latwych do kontroli.
Luzno dokończyć uderzenie, tak aby kij ZAWSZE znalazł się na plecach oraz ustac w tej pozycji do momentu kiedy pilka dotknie ziemi po udereniu.
7. Uwagi generalne w calym swingu
Ja zwracam uwage i ćwiczę 3 rzeczy w całości swingu jako takiego, już po przećwiczeniu elementow powyzej:
a. Bardzo wolny swing, tak na 50% normalnej prędkości.
To bardzo, bardzo trudne do zrobienia w rytmie. Backswing musi być super wolny żeby downswing był wolny. Pozwala to ćwiczyć koordynacje i uczy cialo prawidłowego ruchu.
Ale jest to trudne, bardzo trudne.
b. Rytm całości.
Cwicze to z nagraniem z książki „Tour Tempo”.
Jest to cos jak 1,2, 3 gdzie na 1 i 2 jest backswing, a na 3 impact.
Mam to nagrane na komorce i zawsze 20-30 uderzen na koniec w takim rytmie wykonuje.
c. No i wspomniane uprzednio super cwiczenie majace wpływ na całość swingu i szczególnie na tor lotu pilki.
Oto ono.
Na macie budujemy sobie cos a la „klepsydre” z monet.
Tj pilka jest srodkiem klepsydry.
Z tylu pilki (w prawo) jakies 30 cm kładziemy 3 monety.
Pierwsza moneta dokladnie na linii pilki z tylu, druga 2 cm powyżej pierwszej i trzecia 2 cm poniżej pierwszej monety.
Z przodu pilki, na jakies 50 cm kładziemy tez 3 monety.
Pierwsza dokladnie przed pilka, druga o 10 cm powyżej pierwszej i trzecia o 10 cm poniżej pierwszej monety.
Powstaje cos takiego:
O (A)
O (D)
O (B) Pilka O (E)
O (F)
O (C)
I teraz cwiczenie.
Mamy 1 dobra mozliwosc prowadzenia łopatki kija do tylu (backswing) i 3 dobre możliwości prowadzenia łopatki do przodu (downswing i impact).
Oto one.
Do tylu tj backswing, prowadze łopatkę nad moneta D. Zapewnia to dobra płaszczyznę prowadzenia kija, pomimo ze na początku może wydawac się troche nienaturalne.
Lopatka kija jest wyraznie przed dłońmi.
Potem jest downswing oraz impact i 3 mozliwosci.
Przy pierwszej lopatka wraca nad moneta F i po uderzeniu przechodzi nad moneta B.
Daje to normalny prosty lot pilki.
Druga możliwość to przeprowadzenie łopatki kija nad moneta F i potem w kierunku monety A.
Ulatwi to przyjecie leciutko zamknietej postawy na linii moneta F-moneta A.
Nie jest to konieczne ale ułatwi to takie wlasnie prowadzenie łopatki.
Daje to piekny Draw, czyli lot lekko zakrzywiony od prawej do lewej, ale pilka wyladuje na linii monety B.
Trzecia możliwość, to poprowadzenie łopatki w downswingu nad moneta D i potem C.
I tego już nie da się zrobic (bez wynaturzania swingu i wadliwego ruchu z zewnatrz) inaczej ni otwierając postawe, aby była rownolegla do linii moneta D-moneta C.
Daje to piekny Fade, czyli lot lekko zakrzywiony od lewej do prawej, ale pilka wyladuje na linii monety B, czyli na prostej.
Wykonywanie tego cwiczenia w nieskonczonsc daje bardzo dobra kontrole tego co się dzieje przed i po impakcie, a co za tym idzie solidniejsze i bardziej pewne uderzenie. Nie wspominam już o możliwości sterowania trajektoria lotu pilki.
Aha WAZNA rzecz !
Żeby pilka tak leciala i skrecala jak opisuje powyzej, to inne elementy swingu (te opisane powyżej) musza być prawidłowe.
Przykladowo jeżeli w szczycie backswingu ktos bardzo wygina lewy nadgarstek, to uderzenie Draw będzie praktycznie niemożliwe, gdyz przy impakcie lopatka nie będzie prostopadle a będzie otwarta.
Trzeba kompensowac itp. itd., slowem nie ma co liczeyc na poprawność takiego uderzenia zanim się nie skoryguje nadgarstka.
Kontrola i stosowanie trajektorii lotu pilki na poziomie amatorskim to jest rzadkość i nawet jeżeli nie stosujemy tego w grze (ja dopiero powoli zaczynam to stosowac) to nabierzemy duzej pewności w uderzeniu zapewniajacym prosty lot pilki.
Na koniec treningu zawsze staram się uderzyc tak 20-30 pilek zmieniając za każdym razem trajektorie lotu.
Tak wyglada obecnie moja praca na swingiem.
Nie zawracam już sobie glowy kolejnymi innowacjami i metodami tylko mam nadzieje wyćwiczyć powyższe elementy do najlepszego możliwego poziomu i już.
I wlasnie przedwczoraj przeczytalem w australijskim wydaniu Golf Magazine, rady Sergio Garcii odnośnie swingu ironami.
Z duzym zadowoleniem zauwazylem ze Sergio podkresla niektóre z moich elementow które ćwiczę.
Na przykład lewa reka przy ciele w downswingu albo pozycja lewego nadgarstka w szczycie backswingu.
Dowiedzialem się jeszcze 2 waznych rzeczy od Sergio.
1. On robi bardzo duzy, szeroki luk w backswingu (daleko siega wyprostowanymi rekami) co potem w downswingu daje bardzo duze przyspieszenie glowki kija. Oczywiście jeżeli poprowadzimy ja prawidłowo od wewnątrz.
2. On radzi ZAWSZE, przy KAZDYM uderzeniu trwac w koncowej pozycji follow through, z kijem zarzuconym na plecy az do momentu kiedy pilka padnie na ziemie.
Daje to pewność ze caly swing był prawidłowy, zrównoważony i pewny.
No i co ?
No i tak podbudowany moimi ostatnimi cwiczeniami swingu (klepsydra) oraz potwierdzeniem moich elementow swingu przez Sergio, tudzież tymi dwoma innymi elementami jego swingu poszedłem grac.
Zagralem na Bangkok Country Club, polu na którym gralem pierwszy raz.
Szlo bardzo dobrze - par, par, par, boogey, o maly wlos birdie (chybiony putt z 3 stop), par itd. itd.
Az do 11 dolka par 4, 360 y, czyli ok. 330m.
Uderzylem pieknie driverem na prawie 250y czyli 225m.
Byłem ok. 110y od dolka.
Greenu chronil duzy, gleboki bunkier i nie było widac samego dolka, jedynie wystajaca flage, gdyz green opadal na druga strone ode mnie.
Wzialem pitching wedge, bardzo dokladnie się ustawile i uderzyłem.
Pilka poleciala idealnie i spadla jakos tuz za bunkrem na poczatek greenu, gdzie zniknęła mi z oczu (pochyłość greenu).
Ponieważ było widac ze pilka poleciała idealnie, moja caddie powiedziala „Same same Tiger Woods” co znaczy w anglo-tajskim „jak Tiger Woods”.
Idziemy na green, patrzymy i pilki nie ma!
Ponieważ greeny były bardzo , bardzo szybkie (10) i na poprzednich dolkach już 2-3 razy pilka mi się stoczyla się z greenu pod uderzeniu w green, mysle sobie „kur… znowu”.
A za greenem był tez gleboki bunkier.
Idziemy, patrzymy, nie ma.
„Kur…. gdzie ta pilka ? Bylby pewny par z szansa na birdie” mowie sobie.
I wtedy caddie zajrzala do dolka.
Pilka była w dolku i był to Eagle !
Mój drugi eagle w zyciu.
Zz odległości 110y pitching wedgem.
Nie musze opisywac mojej radości, najlepszy dowod ze moje wedge zaczynaja być naprawde dokładne. Poprzedni eagle, w zeszłym roku był tez wedgem 56, z odległości 75y od dolka na par 5.
Super !
Pomimo wielkiej radości (a to jednak demotywuje) jakos udalo mi się skonczyc te runde na 75 !
Miałem przedtem jeszcze jedno birdie i potem jedno tez.
Drugi raz najlepsze runda (75) w moim zyciu z eaglem i 2 birdie.
Dzieki Sergio, pomogłeś.




Komentarze
Brak komentarzy