| Średni wynik na polu: | / |
| Liczba eagle: | ---- |
| Liczba hole in one: | ---- |
| Najlepsza runda: | 122 |
Z putterem przez Azję - pierwsze starcie
Zaczęło się w poniedziałek tydzień temu. Zachęcony wysoką jakością miejsca, przystępną ceną i (jak z początku myślałem) dniem wolnym, udałem się pograć w golfa na symulatorach.
Symulatory zrobiły bardzo dobre wrażenie, technologia bardzo dobrze oddaje prawdziwe pole (chociaż oczywiście go nie zastępuje). Niestety, cała operacja trwała 8,5 godziny, z czego tylko 1,5 godziny można nazwać "grą w golfa", cała reszta była czasem spędzonym w podróży lub w oczekiwaniu. Wszystko za sprawą marnego połączenia mojego campusu z dzielnicą Kuala Lumpur, w której znajduje się symulator. Byłem sytuacją dosyć zniechęcony, ale jak się dzisiaj dowiedziałem, ceny znów spadły: tak więc opcja pozostaje atrakcyjna. Ale tylko od święta.
A na codzień? Na codzień idealnym rozwiązaniem byłoby pole Kajang Hill Golf Club, które znajduje się 20 minut samochodem od mojego campusu. Ano właśnie: samochodem. Ze wszystkich prawdziwych entuzjastów golfa jakich znalazłem, żaden nie jest zmotoryzowany. Ta zmotoryzowana część nie jest odpowiednio zmotywowana do gry (koszta). Jeden rodzynek ma i samochód i gra w golfa, ale gra w klubie w dzielnicy Damansara (aka najbardziej szpanerska dzielnica Kuala Lumpur) i z tego właśnie powodu nie jest specjalnie zainteresowany klubikiem w Kajang.
Oczywiścnie nie byłbym sobą, gdybym dał się zrazić takiemu logistycznemu szczegółowi. I już kiedy miałem niemalże opracowaną optymalną trasę (która wcale nie była łatwa, ale była najlepszą ze złych opcji), okazało się, że praktycznie wszystkie kluby w Malezji wymagają karty HCP!!!!!!!!! No i co taki zielonokartowicz-żółtodziób ma począć? Na razie emocje opadły (wiadomość była nieco druzgocąca), i rozkminiam dalej. Albo będę próbował ominąć zasadę i jakoś dogadać się z klubem, albo... zostanę członkiem klubu :) Nie koniecznie tego w Kajang, może jakiegoś playgolf.pl albo w tym rodzaju - głównym kryterium będzie kosztorys. Nie tylko karty hcp, ale też ewentualnych benefitów dla mojego rozwoju.
O tym jak wyszedłem z sytuacji dowiecie się już w następnym wpisie.
Pozdrowienia spod równika (niemalże)
Maciek




Komentarze
jak idzie???
jak idzie???