BLOG KRZYŚKA CZUPRYNY
Dodał: Paulina Kmieć, dodano: 2009-02-06
To cos niesamowitego, musicie poczytać - o ile oczywiście jeszcze go nie czytaliście:)
Dla wszystkich - początkujących i zaawansowanych, zdolnych i niezdolnych.
Jest tutaj.
pozdrawiam:)
Paulina
Tylko w Golfmanii.pl możliwe jest coś takiego:)
Najnowsze tematy w grupach
- Rezerwacje tee time'ów przez internet (GOLF dla początkujących)
- Sprzedam! Prezent idealny dla golfisty! (Magdalena K. na blogu)
- Konkurs HandicapGolf Challenge zakończony ! (Handicap Golf na blogu)
- Pierwsze Mistrzostwa Polski Hickory Golfa 22-23.10.2011 - FWG&CC (Turnieje)
- HICKORY GOLF - unikatowe doznania (Praca w golfie)
- Ladies w Golfie - Gra w tradycyjnych strojach i kapeluszach? (Kobiety w golfie)
- Pierwsze MISTRZOSTWA HICKORY GOLFA w POLSCE - na 100 lecie gry w Polsce! (historiogolfomaniacy)
- A może zimowy wyjazd do Turcji? Piękne pola golfowe w Belek czekają! (WAKACJE I WYJAZDY GOLFOWE)
- GOLF W ZIMIE W TAJLANDII (Handicap Golf na blogu)
- driving range - Wasze potrzeby (Driving Range)






Polecam, prosto i
Polecam, Chris tłumaczy prosto i zrozumiale. A kilku ludziom pokazał, że po 40. można dojść do takiego HCP ! There is HOPE ! :-)
Kilk prostych rad
Czytam blogi Pana Krzysztofa od kiedy się pokazały.
Duży w tym wszystkim racji (nawet bardzo dużo).
Moim skromnym zdaniem osiągi Pana Krzysztofa są do osiągnięcia dla wielu graczy w średnim wieku.
Jest tylko jeden szkopuł dla zwykłego zjadacza chleba – brak czasu na treningi!
Poszperałem trochę w sieci na temat Pana Krzysztofa i jestem pełen podziwu dla jego osoby (nie tylko umiejętności golfowych).
Zapracował sobie na odpoczynek w luksusach z dala od gwaru, gonitwy i stresu.
Jak opisywał w jakimś wywiadzie, to ma problem co zrobić z wolnym czasem i mu się zupełnie nie dziwię, że wybrał golfa.
Posiadając spore rezerwy zarówno finansowe jak i czasowe mógł sobie pozwolić na treningi 2x dziennie różnych aspektów gry w golfa pod okiem pro.
W warunkach polskiej szarej rzeczywistości wygląda to nieco inaczej.
Niestety nie należę (jak i moi znajomi od golfa) do grupy prezesów, dyrektorów wielkich firm i innych dochodowych instytucji. Gra w golfa to w moim przypadku nie wynik nudy, snobizmu, czy innej chęci pokazania się przed znajomymi – że, ja gram w GOLFA, tylko z miłości do tego sportu.
Wygospodarowanie odrobiny czasu na wyjazd na pole prawie graniczy z cudem przy obowiązkach związanych z pracą oraz rodziną.
Jak już wyrwę się raz na tydzień (jak mi się uda) na pole golfowe to najczęściej mój trening polega na spędzeniu ok. 1 godziny na greenie i jego okolic następnie wybijam wiaderko lub dwa na DR, no i w pole.
Trudno w tych warunkach wypracować jakiś styl, poprawny swing nie mówiąc o treningu wszystkich aspektów gry.
W moim przypadku zmniejszenie uderzeń na rundę spowodowała zasada rozsądnej gry (co opisuje Pan Krzysztof w swoich blogach).
Pozbyłem się driver’a z torby, zakupiłem Lob Wedga, skupiłem się na grze ironami.
W torbie został tylko 3 wood 15 stopni, hybryda 19 stopni i oczywiście irony 3-LW.
Nie jestem specjalistą ale ja stosuję kilka prostych zasada:
1. Żelazami gra jest bardziej przewidywalna i używam ich z tee gdy po prawej lub lewej jest woda czy OB.
2. Celuję w lewą stronę fairway’u – dlaczego? – Mając tendencję do nieudanych uderzeń, jak każdy amator, które czasami uciekają w prawo. Granie w lewo to pewnego rodzaju polisa bezpieczeństwa. Jak uderzenie się uda to piłka ląduje na fairway’u z lewej strony, ja się nie uda tu piłka poleci w prawo – dajemy sobie szansę tz. Około 30-40 m szerokości fairway’u no i trochę rough co może uratować jedno uderzenie. Gra na środek fairway’u może spowodować brak tych paru metrów w bok i piłka ląduje na OB.
3. Oczywiści gdy mamy fairway po prawej i po lewej stronie z sąsiednich torów gry to czasami pozwalam sobie na użycie z tee 3W, co nie zawsze kończy się szczęśliwe.
4. Gra z rough – zasada 10 kroków jest dobra ja ją skróciłem do 5 kroków (jeżeli piłki nie widzisz z 5 kroków to nie porywaj się na uderzenie na 150 m prosto na green bo i tak ci ono nie wyjdzie a jedynie zmarnujesz kilka uderzeń i możesz się wpakować w jeszcze gorsze tarapaty). Gram SW lub PW na fairway żeby przywrócić piłkę do gry.
5. I najważniejsze - ambicja to bardzo ważna rzecz ale chowając ją do kieszeni i licząc siły na zamiary, pozwala mi to naprawdę zaoszczędzić kilka a nawet kilkanaście uderzeń na rundę.
Sumując moją wypowiedź przed sezonem 2008 grałem jeszcze w granicach 120 – 115 uderzeń na rundę. W sezonie 2008 stosując się do tych prostych zasad grałem w granicach 100 – 97, a i tak jeszcze marnuję dużo uderzeń przy krótkiej grze co oczywiście wymaga wielu godzin treningu – jak opisuje Pan Krzysztof.
Diametralna różnica w mojej grze w sezonie 2008 polega na wyeliminowaniu OB praktycznie do zera i utraty uderzeń w wyniku kar za zgubienie piłki w przeszkodzie wodnej.
Grając w golfa musimy myśleć cały czas o strategii, dlatego odradzam grę na pałę driverem z każdego tee.
Polecam rozsądek a nie grę na żywioł!
Rady Adama
Panie Adamie, gratuluję świetnych rad i co najważniejsze znajomości swojej gry i strategii. Poruszę dwie sprawy:
1. Jeśli macie podobnie jak Adam czas tylko raz w tygodniu to róbcie tak jak on. Przed każdą grą ćwiczy. To nie jest uderzenie kilkunastu piłek na range i kilku puttów. Poświeca godzine!! na ćwiczenie krótkiej gry!! 60%-70% uderzeń na polu to uderzenia poniżej 100 metrów. Stąd są coraz niższe wyniki bo zapewne coraz czeście piłka ląduje przy dołku na jeden putt(up & down). Gratuluje świetnego schematu ćwiczeń. Jakby jeszcze znalazł się jakiiś trener co poświęciłby 10 min na pomoc byłoby super.
2. Napisał Pan że grając celuje Pan na lewą częśc fairwaya ponieważ często piłka ucieka w prawo, to jest tzw. "polisa bezpieczeństwa" - BZDURA!! Ja gratuluje takiej zasady celowania na tym poziomie gry. Jest Pan jedną z niewielu osób, które już wiedzą jak grają. Najtrudniej jest uderzyć prosto. Osoby, które wiedzą jak zagrac hook lub slice oraz wiedząc jakie mają teorie wybierają sobie strzał. Załeżne jest to głównie od wiatru i ułożenia dołka. Moją tendencją jest hook, ale jeśli dołek skręca w prawo gram fade aby piłka miała gdzie bezpiecznie lądować. Na Lisiej pierwsze 9 dołków ma OB po prawej wiec ja muszę zaczynać hooka prawie w OB na niektorch dołkach aby piłka wylądowała na fairwayu, lub grać fade. Natomiast większośc osób z uparciem osła ustawia się na środek fairwaya, kiedy po prawej jest OB i kiedy przed chwilą na range na 10 pilek uderzyli 9 slice, licząc że zdarzy się cud i derzą prosto.
Jeszcze raz gratuluję!!
„Polisa bezpieczeństwa”
„Polisa bezpieczeństwa” może zbyt mocno nazwane. Oczywiście moja grę uzależniam od warunków panujących na polu. Przy silnie wiejącym wietrze, czy różnym ułożeniu toru gry (prawo lub lewo) dobieram strategię indywidualnie. Np. przy mocno wiejącym wietrze z lewej do prawej nie gram na prawą stronę tylko wręcz odwrotnie. Zagranie zawsze uzależniam od strony gdzie jest drugi tor gry, gdyż w razie kłopotów zawsze lepiej być fairway’u (nie zawsze swoim) niż na OB.
prawda
Dokladnie. Fairway to fairway, nawet innego dołka:P
Dla osób, które choć raz grały na Lisiej mam zagadkę:
Druga dziewiątka nie ma styczności z OB. Mimo to jednemu graczowi w zeszłym sezonie udało sie na drugiej dziewiątce z tee wybić piłkę na O.B. Jak myślicie, który to był dołek?? Chyba że już o tym słyszeliście.
Piszcie jaki dołek obstawiacie i może krótkie uzasadnienie.:D
legenda
Widzę, że to już legenda. Zagadka fajna i gdybym nie grał z Pawłem w jednym flightcie podczas tego wydarzenia, to pewnie bym nie zgadł, zwłaszcza, że tego dnia bardzo mocno wiało (nawet jak na standardy Lisiej), a slice był pod wiatr :)
#15?
Najprawdopodobniejszy praworęczny slice + odpychająca woda + dominujący zachodni wiatr - wystarczy 30°/150m. Także #14.