portret użytkownika Paulina Kmieć

język polskiego golfisty...

 

... jak wiadomo usiany jest wyrażeniami z języka angielskiego. Green, putting, iron itp. Do większości tych okresleń już się przyzwyczailiśmy ale gdy chcemy swobodnie porozmawiać o ulubionym sporcie i tak brzmią sztucznie i dziwacznie. Cóż, kiedy polskich określeń brakuje, argumentują golfiści. Nieprawda!

Właśnie czytam książkę Harlana Cobena pt. Błękitna Krew, którą poleciła mi Marta z Golfmanii, o czym można przekonać się tutaj.  Andrzej Grabowski, tłumacz uporał się dzielnie z wieloma zapożyczeniami z języka angielskiego. I tak:

green = zielonka:)

iron = żelazko

wood = drewniak

caddie = workowy

Jest jeszcze maczuga jako określenie kija ale nie jestem pewna.....wedge?

Może te akurat tłumaczenia nie są bardzo nowe czy oryginalne, nie wiem, za to kiedy myślę o grze drewniakiem to odnoszę wrażenie, że golf jest polskim sportem tradycyjnym.

Co ciekawe - "Błękitna krew" została napisana w 1997 roku, są w niej wymienieni - Jack Niklaus, Arnold Palmer, Sam Snead, Tom Watson - jako mistrzowie golfa i ANI JEDNEGO SŁOWA o Tigerze:) (jak wiemy karierę pro rozpoczął w 1996). Przynajmniej na razie (jestem na stronie 50). Może przy trzysetnej autor zdążył już docenić Woodsa i gdzieś o nim wtrącił. Zobaczymy:).

A zatem od dziś gramy Moi Drodzy na zielonce!:)? 

Mariusz Cuch
Odpowiedz Mariusz Cuch

Życie pokazuje, że to

Życie pokazuje, że to pudła teoretyka, do tego z wskazaniem na zdrobnienia, co niestety coraz szerzej kaleczy pospolity język.
Z wymienionych to tylko "żelaza", nawet "drewna" zastępuje "woody" - b. popularne są polskie końcówki do oryginalnych nazw.

P.S. Nic na siłę: pewna aplikacja spolszczona chodziła z pojęciem "poniechaj", szybko zmienili na "anuluj" - klienci się śmiali :))

Paulina Kmieć
Odpowiedz Paulina Kmieć

a mi się tłumaczenie na język polski podoba

 

chociaż terminy angielskie są praktyczniejsze, a zielonka brzmi nieco śmiesznie

ps. w opisanej wyżej książce Tiger się nie pokazał, rolę golfisty wszechczasów dostał Jack Niklaus...

Adam Rudyk
Odpowiedz Adam Rudyk

Ogrody golfowe.

Szanowna Pani redaktor,
pragnę zwrócić uwagę na obiegową nazwę, jaka przyjęła się w Polsce
i na świecie dot. pola golfowego.
Otóż pola w Polsce kojarzą się z łąką, które dziko zarastają niczym "akermańskie stepy". Ogrody to swoiste enklawy cudów natury wypielęgnowane przez człowieka. Jeżeli mamy przekonywać statystycznego Polaka w miłości do piekna golfa, to użuwajmy w (nawiasie) zamiennego słowa, które w staropolskim słownictwie występuje od dawien.
Być na polu, czy być w ogrodzie(golfowej miłości), to dwa różne stany doznań emocjopnalych, w estetycznej skali piękna "homogolfikus".

Bo w życiu piękne są tylko chwile i trafione uderzenia w Ogrodzie Golfowym.
Pozdrawiam

maciej lasek
Odpowiedz maciej lasek

wygląd pola

Grając w niektórych clubach golfowych miałem wrażenie że jestem w parku, w którym można chodzić po trawnikach. Widzę po znajomych, którzy nie grają w golfa, że chętniej zabierają się ze mną do clubu golfowego, który wygląda jak ogród niż jak łąka.

Strona główna