portret użytkownika Anita Kowalska

Przed sezonem...

 

To może nie chodzi o pomoc tylko raczej o zwykłą ciekawość.. Jak przygotowujecie się do sezonu golfowego? Ja się głównie zastanawiam nad tym gdzie grać i czy czegoś nowego nie kupić, chciałabym też poćwiczyć kondycję.. Chciałabym w tym roku pojechać chociaż raz na jakiś fajny golfowy turniej...  Ciekawa jestem jak inni znoszą ten moment kiedy do sezonu jeszcze chwila i już nie mozna sie doczekać...

 

Jacek Czyzewski
Odpowiedz Jacek Czyzewski

Przed sezonem=Po zezonie=Przed sezonem

Dla mnie od kilku lat to sprawa bardzo umowna. Jak każdy z nas wolałbym aby zawsze bylo pow. 20 st. C. Niestety to tylko marzenie. W związku z tym od jakiegoś czasu podchodzę do zmian atmosferycznych w zorganizowany i konsekwentyny sposób. Zakończenie sezonu startowego pod koniec listopada traktuję jako początek nowego sezonu, który zaczyna się dla mnie dosłownie następnego dnia. Może to po części trochę samoobrona przed depresją i smutkiem spowodowanym relatywną bezczynnością, brakiem słońca, ciepła, krótkimi dniami, wilgocią i zimnem. Wbrew pozorom jest to czas, który golfiści bardzo dobrze mogą i powinni wykorzystywać. Niestety codzienność wygląda zupełnie inaczej. Dla mnie to okres najcieższej pracy treningowej i intelektualnej związanej z golfem. Nie jestem zawodowcem ale nie chcę też być "golfiarskim maruderem". Mam czas na ewaluacje minionego sezonu i zdefiniowanie niedoborów technicznych, których korekcję planuję i wykonuję właśnie w tym czasie. Długa zima to dla mnie sojusznik a nie przeciwnik. Wszelkiego rodzaju korekcje natury technicznej przeprowadzam teraz. Gdy zrobi się cieplej będzie na to za późno a zmiany techniczne w trakcie sezonu to droga do golfiarskiej przepaści i najczęściej kończy się bezgraniczną frustracją. Na ugruntowanie nowych umiejętności potrzeba czasu i wielu godzin żmudnego treningu. Pozbycie się złych nawyków, wypracowanie schematu korekcji jak i praca nad wypracowaniem nowych, pozytywnych nawyków oraz takie kierowanie treningiem aby weszły one w sferę podświadomości wymaga czasu, cierpliwości, determinacji i dużej dozy dobrej woli. Mam też czas na dokładne sprawdzenie i dopasowanie sprzętu do zmieniających się w trakcie treningu moich warunków fizycznych. Jest czas na pomiary antropometryczne i biofizyczne, pomiary dynamiczne swingu, jest czas na poszukiwanie i optymalizację parametrów geometrycznych kijów. Dane zebrane w czasie tych sesji posłużą jako argumenty za i przeciw w decyzji o zmianie pojedynczych lub grupy kijów lub przekonania się do tego aby nie zmieniać nic jeżli nie jest to konieczne - kontrola i pomiary to bardzo ważna część moich zajęć treningowych. To podstawy ale niestety nie trafia to narazie do świadomości ani golfistów ani większość trenerów i instruktorów nie mówiąc już o zarządach klubów ale to zupełnie odrębny temat. Swiadomość konieczności zmian może być przyczynkiem do rozpoczęcia poszukiwań odpowiedniego materiału lub sprzętu. W tam okresie mam też czas na wielokrotne wypróbowanie wersji sprzętu który jest w obrębie moich zainteresowań. Próbuję wszystko co się da, uchwyty, shafty, główki wszelkiej maści. Sprawdzam ich dynamikę, "performance" i przydatność w relacji do moich potrzeb i umiejętności. Mam czas na eksperymentowanie jeśli chodzi o mój swing, wypróbowanie ustawień, przekonanie się o skuteczności jednych i o nieskuteczności innych. Wreszcie mam też czas na normalny, konsekwentny i strukturalny trening, czas na ćwiczenie tego czego nie umiem i ugruntowanie tego co potrafię. Driving Range jest pusty - przychodzą tylko "o dziwo" najlepsi gracze - trudno dziwić się dlaczego. Mam czas na czytanie, czytanie, czytanie o golfie - jest przecież tego tak dużo i zawsze brakuje nam na to czasu. Trener jest na telefon, ma dla mnie czas i jest skoncentrowany tylko na mnie. Nie patrzy nerwowo na zegarek i chętnie poświęca mi kilka dodatkowych minut. Nikt na niego nie czeka - przecież wszyscy zapadli w zimowy sen. Uwielbia prowadzić trening z zaangażowaną osobą i widzieć efekt swojej pracy. Gdy słońce zacznie wznosić się wyżej nad horyzont śpiew ptaków oznajmi rozpoczęcie nowego sezonu dla maruderów. Bogatrzy o nowe umiejętności, doświadczenie i wiedzę, pewniejszy siebie i tego co potrafię bez lęku wobec tego czego nie umiem stanę na pierwszym tee. Robię tak od lat z bardzo pozytywnym skutkiem co widać nie tylko na mojej score-card ale przedewszystkim na mojej twarzy. Pozdrawiam wszystkich maniaków, Jacek

Anita Kowalska
Odpowiedz Anita Kowalska

O kurcze, a ja się martwiłam, że coś ze mną nie tak:)

Żartuję oczywiście. Ale przez całą zimę chodzę na siłownię żeby ćwiczyć siłę rąk, które do tej pory nie był niestety najsilniejsze.
Postanowiłam też w końcu zrobić Zieloną Kartę - bo jak dotąd łaziłam po polach bez niej.
Co do sprzętu - chciałabym mieć nowego irona, "szytego na miarę":), na te moje słabe rączki... 

Z Pana wypowiedzi - naprawde imponuje mi Pan swoim podejściem, nie zrozumiałam tylko jednego fragmentu:

"Pomiary antropometryczne i biofizyczne, pomiary dynamiczne swingu, jest czas na
poszukiwanie i optymalizację parametrów geometrycznych kijów"

 O jakie pomiary chodzi?

 pozdrawiam

Anita

Dominik Kolan
Odpowiedz Dominik Kolan

Przed sezonem

Osobiście trenuje na symulatorach. Mam tez więcej czasu na sledzenie nowych "lekcj"i z PRO na youtobie. Zawsze coś ciekawego można znaleść.
Oczywiście standard to "patowanie na dywanie" :)))
Dominik Kolan
www.twojgolf.pl

Strona główna