portret użytkownika Robert Tralewski

Target box

Witam,  ciekawi mnie jak określacie swój target box dla każdego z kijów. Proszę się chwalić!!!

Arkadiusz Rutkowski
Odpowiedz Arkadiusz Rutkowski

Witam,

A można tak na polski?? O co konktetnie chodzi Panu "target box"??

Robert Tralewski
Odpowiedz Robert Tralewski

Chodzi mi o tolerancję z

Chodzi mi o tolerancję z jaką uderza się kijem. Na przykład dla 9I 115 m +- 7m w tył i przód i + 3m na lewo i prawo.

Robert Tralewski
Odpowiedz Robert Tralewski

Tolerancja dotyczy

Tolerancja dotyczy oczywiście miejsca upadku piłki.

Michał Meiser
Odpowiedz Michał Meiser

target box

target box - jak zwykle angielska nazwa bardzo dobrze oddaje sens
generalnie - obszar trafienia - czyli cel

golfiści uderzając piłkę zakładają, że wyląduje ona w konkretnym miejscu i oczywiście typowy dla amatorów optymizm pozwala zakładać, że trafiamy w punkt, a nie prawda - przy złożoności swingu golfowego trafiamy w jakiś obszar - wypadkową warunków terenowych, pogodowych i najważniejsze - naszych umiejętności. To obszar o kształcie wynikającym z geometrii - zbliżonym do trapezu

Podam przykład i postaram się odpowiedzieć na pierwsze pytanie
ironem 9 uderzam na odległość pomiędzy 90 a 110m (niestety) a rozrzut piłek to jakieś 20m (masakra) który jest zależny od moich predyspozycji danego dnia - wziąłem najgorsze wyniki.
czyli mój paskudny target box dla 9i to obszar o wymiarze 20x20m gdzie bok bliższy mojej osoby jest trochę węższy.

Na szczęście czasami bywa lepiej, a i z biegiem czasu target box maleje (pamiętam początki, hyhy) i mam nadzieję, będzie malał nadal. A dla innych kijów jak to wygląda? No cóż, jak to z podręcznika artylerzysty wynika - im dalej, tym szerzej :)
Target box, jego wielkość, jest właśnie tym co odróżnia profesjonalistów od reszty golfowego świata

FORE!

Jacek Czyzewski
Odpowiedz Jacek Czyzewski

Target Box - trening

Witam Panów i Panie,
Pan Robert Tralewski poruszył bardzo interesujący temat. Wsród golfistów jest bardzo niewielka grupa, która przywiązuje znaczenie i wykazuje zainteresowanie teorią i praktyką treningu. Pod tym względem nie odróżniamy się chyba od populacji w innych sportach choć przyznam, że to duża szkoda zarówno dla wiekszości indywidualnych graczy jak i dla samego sportu. "Wartość rekreacyjna" w golfie ma taki cieżar, że zgniata pod swoją masą tych, których ambicje wyrastają chociażby troszeczkę poza "spacery po zielonym" cięgnąc za sobą narzędzia ogrodowe na kółlkach. Wybaczcie mi tę odrobinę ironii. To tylko żart bo zdaje sobie sprawę z tego, że istniejemy dlatego, że wiekszość z nas ma właśnie takie podejscie do golfa.
Wróćmy zatem do tematu. Myślę,że Target Box jest jednym z najprostrzych środków treningowych i jego genialność polega właśnie na tym, że mimo tej prostoty można stosować go w bardzo różnorodny sposób. Jest to coś co towarzyszy lub powinno towarzyszyć nam od momentu rozpoczęcia kariery golfisty i straci swoje znaczenie dopiero wtedy gdy oddamy kije do lamusa po kolejnym zwycięztwie w Augusta Invitational. Myślę, że dobrze jest stosować Target Box nie tylko w treningu ale również podczas gry, nawet wtedy a może szczególnie wtedy gdy jesteśmy poddani napięciu i presji w czasie gry w turniejach.
Jeśli chodzi o stronę techniczną to ciekawą wersją jak mi sie wydaje jest dodanie do tego co proponuje Pan Michał Meisner koła wpisanego w trapez. Centrum koła jest dołek - oczywiście na DR tylko wirtualny. Zgadzam sie z Panem Michałem, że jesli chodzi o składowe trajektorii lotu piłki najlepiej jest rozpatrywać cel nie jako punkt lecz jako pole lub powierzchnię.
Myslę, i proszę o korektę jeśli jest inaczej, ze Pan Robert nie miał na myśli miejsca upadku piłki lecz miejsca jej zatrzymania. Wydaje mi się, że dla ułatwienia dobrze jest wliczać ( dodać ) toczenie się piłki w zamierzonym kierunku do trajektorii. To jednak sprawa umowna i mozna ja pominąć.
Koło pozwala na dokładniejsze określenie celu uderzenia. W moim przypadku i proszę to traktować tylko jako przykład, określam cel uderzenia jako koło o promieniu równym wartości 5% odleglości. Tak określam moją indywidualną tolerancję o której wspomina Pan Robert. Dlugość promienia jak również odleglość, którą określamy jako docelową jest oczywiście sprawą bardzo indywidualną i zależy od osobistych preferencji tudziesz umiejęetności. Powyższe przeliczenie stosuję od odleglosci 100m. Wszystkie odległości poniżej 100 m są statystycznie nieznaczące ponieważ w takich przypadkach celem optymalnego podejścia jest jeden putt. W związku z tym jakakolwiek tolerancja traci znaczenie. Aby ułatwić sobie zadanie jak również poto aby uatrakcyjnić trening, dzielę koło na pół poprzeczną linią przechodzacą przez środek. Być może dla poczatkującego golfisty to przesada chociaż odważyłbym się z takimi polemizować. Wydaje mi się, że bardzo ważnym elementem treningu - niezależnie od umiejętności jest świdome kształtowanie nie tylko kierunku lotu piłki ale w równej mierze odległości uderzenia w znaczeniu dokładności a nie długości trajektorii. Podział celu na dwie części jest dodatkowym środkiem treningowym umożliwiającym zarówno kształtowanie tej umiejętności jak i pomiary i kontrolę efektywności treningu . W tym momencie chciałbym zaczerpnąć opinii i odwołać się do wiedzy Pana Arkadiusza Rutkowskiego. Wydaje mi się, że w wielu przypadkach szczególnie początkujacy golfiści nie są w dostatecznym stopniu uświadamiani o tym, że bardzo ważnym czynnikiem decydującym o sukcesie lub poraszce jest wiedza o tym na która stronę greena powinni wykonywać podejście. Jaka jest Pana opinia na ten temat? Temu właśnie międzyinnymi ma służyć podział pola na dwie części. Oczywiście można podzielić je na kwadranty. Zmienność parametrów odległości w stosunku do promienia i odwrotnie jest doskonałym narzędziem do określania efektywności naszych zmagań treningowych. Brzmi to wszystko bardzo technicznie ale w rzeczywistości jest bardzo proste i praktyczne. Każdy golfista jest w stanie te zasady stosować zarówno w trakcie treningu jak i w czasie gry. Cały system jest prosty w kodowaniu co umożliwia i ułatwia wprowadzenie go do tzw Game Mapping - Schematu Gry. To jest coś co nas przybliża do zawodowców. Jedynie różnice wartości mierzonych parametrów tzn wielkość pola powierzchni, jak mówi Pan Michał odrożniają nas od nich. Co nie znaczy, że nie powinniśmy próbować.
Pozdrawiam wszystkich maniaków.
Jacek

Arkadiusz Rutkowski
Odpowiedz Arkadiusz Rutkowski

witam,

Ja chciałbym spytać o inną rzecz. czy mógłby Pan dokładniej wyjaśnić tą część swojej wypowiedzi?:

"Powyższe przeliczenie stosuję od odleglosci 100m. Wszystkie odległości poniżej 100 m są statystycznie nieznaczące ponieważ w takich przypadkach celem optymalnego podejścia jest jeden putt. W związku z tym jakakolwiek tolerancja traci znaczenie."

Czy chodzi o to, że poniżej 100 matrów nie należy ćwiczyć celności??
Przepraszam ale nie łapię do końca o co chodzi:(

Jacek Czyzewski
Odpowiedz Jacek Czyzewski

Target Box - trening

Nie, nie Panie Arkadiuszu, nie chodziło mi o to aby sugerować w jakikolwiek sposób to, ze ćwiczenie uderzeń na odlegości krótsze niż 100 m jest niekonieczne. Wręcz przeciwnie! Wszyscy znamy statystyki i wiemy jakie fundamentalne znaczenie ma krótka gra. Moja uwaga o odległości poniżej 100 m dotyczy jedynie sensowności matematycznej kwantyfikacji tolerancji jako środka do określania efektywności uderzenia. W takiej sytuacji poprostu nie przeliczałbym odległości ani na procenty, ani na metry ponieważ wydaje mi się to statystycznie nieznaczące. Poprostu użyłbym do tego zupełnie innej miarki czy sposobu - możliwości pod tym względem jest wiele i myśle, że każdy może dopasować to sobie do swoich indywidualnych potrzeb i umiejętności. Jeśli trening odbywa się  naprzykład na Pitching Green to najłatwiejszą miarą jest albo ilość wykonanych pojedynczych puttów po wykonaniu podejścia co łączy dwa elementy treningowe albo poprostu zamierzona odleglość od dołka. Widzę to jedynie jako pomocniczy środek treningowy umożliwiający bezpośrednią kontrolę oraz szybka ewaluację tego co robimy. Mam nadzieję, że moje wytłumaczenie jest zrozumiałe. Jeśli nie to proszę nadal pytać. A co z moim pytaniem do Pana?

 

Arkadiusz Rutkowski
Odpowiedz Arkadiusz Rutkowski

target box

Oczywiście, że jest ważne to gdzie chcemy zagrać.

Po pierwsze jeśli znamy green powinniśmy mieć świadomość tego gdzie danego dnia stoi flaga.
Osoby które grają/grały na lisiej wiedzą, że jest kilka dołków z bardzo wrednymi greenami. Z reguły sam zmieniam dołki przez co doskonale znam ich rozmieszczenie. Osoby, które nie przywiązują wagi do rozmieszczenia flag patrząc na pozycję flagi danego dnia zwracają uwagę tylko na to czy ona stoi na początku, środku czy na końcu. A powinny brać pod uwagę czy mogą toczyć piłke(jeśli nie będzie miała spiinu) czy nie. Przykładem może być dołek numer 9. Jeśli flaga jest w pozycji C - na początku, doliczają z reguły maks 5 metrów i niestety ich piłki często lądują za krótko w roughie przed greenem. Z kolei kiedy flaga jest na środku lub na końcu, mierząc podobnie niezbędne minimum lądują na początku greenu, gdyż piłka nie ma za bardzo jak się toczyć, ponieważ dostępu do flagi broni garb z lewej strony. Na tym dołku można uderzyc troche za flagę ponieważ green się wznosi, a więc piłka nie ucieknie nam za green. A wiadomo że lepiej puttować niż wychodzić z krótkiego lecz bardzo gęstego roughu między drzewkami.

Zresztą to jest problem sporej ilości golfistów, iż grają za krótko. Poźniej denewują się, że mimo leżenia na greenie mają putt około 10 metrów. Jeśli zagrywamy za dołek dajemy piłce szansę wpaść - chip-iny się zdarząją, musimy tylko dać im szansę. Przykładem jest Phil Mikelson: jego aproche i chipy zawsze zatrzymywały się przed flagą. Trener poradził mu, aby jego celem nie był dołek tylko czubek flagi, przez co piłka nie spadała przed dołkiem tylko za.

Warto zwracać też uwagę na to czy flaga stoi na środku czy przy krawędzi. Jeśli stoi przy krawędzi to jak wieje wiatr oraz jaki rodzaj strzału możemy użyć. Jesli atakujemy flagę, która stoi przoy lewej krawędzi a wiatr wieje w prawo to możemy prbować grać prosto na flagę lub draw ponieważ wiatr wiejący z lewej nie pozwoli uciec piłce, itd.

Kolejną rzeczą jest wiedza na temat twardości greenu oraz tego czy jest on mokry czy suchy. Jeśli jest mokry piłka szybciej złapie spin, jeśli suchy to raczej napewno będzie się toczyć.

Chciałbym zwrócić również uwage na rzecz, która chyba najrzadziej jest brana pod uwage - położenie greenu wzgledem miejsca skąd uderzamy. Tu głownie mówię do osob grających na Lisiej. Pamietajcie, że 14 grenów na całym polu jest podniesiona. Jeśli green jest podniesiony to musimy wziąźć kij więcej, ponieważ podniesienie greenu skraca drogę/lot jaki pokonuje piłka. Odwrotnie(dołek numer 18) kiedy green jest duzo niżej wtedy pilka dalej leci i czasem dalej się toczy.

uff...sporo tego:P

Jacek Czyzewski
Odpowiedz Jacek Czyzewski

Porady Pro

Panie Arkadiuszu,
Pana uwagi dotyczące podejścia sa bardzo trafne i szczegółowe. To dobry materiał do przemyślenia dla początkujących poniważ pokazuje jak skomplikowana i w swoim skomplikowaniu jakże piękna to gra. Zastanawiam się czytając powyższe wypowiedzi czy poziom naszej dyskusji nie stał się nagle zbyt wysoki i czy jest wśród czytelników faktyczna potrzeba zdobywania wiedzy na tym poziomie. To z mojej strony jedynie pytanie retoryczne ponieważ z natury wchłaniam wszystko to co nie jest mi dotychczas znane z dziedziny golfa. Pisząc to jednak myślę o niezliczonych rzeszach osób traktujących golf jedynie jako rozrywkę i relaks i myślę, że dobrzeby było zastanowić się nad tym czy nie powinniśmy utworzyć na Golfmanii nowej, oddzielnej grupy, która zajmowałaby się specyficznie dyskusją o tematyce związanej z techniczną stroną gry.Ubolewam nad faktem, że jest to tematyka nie wywołująca zainteresowania większości golfistów ale jestem też w dostatecznym stopniu realista aby wiedzieć, że wiekszość grających nie ma tak naprawdę żadnych dalekoidących ambicji pod tym względem poza chęcią spacerów po zielonym przy akompaniamencie brzęku wypolerowanych, metalowach łopatek. Bardzo byłbym ciekawy co sądzą na ten temat inni zaiteresowani ale nie tylko zaawansowani i doświadczeni gracze.
Pozdrawiam wszystkich, Jacek

Arkadiusz Rutkowski
Odpowiedz Arkadiusz Rutkowski

porada

Panie Jacku.
Trochę poszalałem z tą wypowiedzią, ale chciałem ująć wszystko co jest ważne odpowiadając na Pana pytanie odnośnie strony wchodzenia na green.

Dla początkujących większość z tego co napisalem może i raczej napewno wydaje się niepotrzebna, bo jeszcze słabo grają, ale pamiętajcie, że jeśli cos wiecie to nie bójcie się tego użyć podczas gry, szczególnie jeśli są to rzeczy zaobserwowane u zawodowców.
Im więcej wiecie co może mieć wplyw na waszą grę, tym skuteczniejszy będzie wasz trening i wasza gra.

maciej lasek
Odpowiedz maciej lasek

Porady przed uderzeniem

Informacje podane prze Arkadiusza wcale nie są zbędne początkującemu graczowi. Często początkujący gracz przed uderzeniem nie zastanawia się nad tym, że ukształtowanie greenu ma wpływ na to gdzie piłka wyląduje.

Podczas krótkiej gry, należy przeanalizować kształt greenu, dla początkującego gracza już wskazówka "uwzględnić pochyłość greenu, w miejscu lądowania- toczenie się piłki po pochyłości" jest cenna. 

Kształtujmy dobre nawyki od samego początku nauki gry. W turnieju, gdy tempo gry jest większe niż w grze towarzyskiej oraz sam stres uczestnictwa w turnieju sprawia, że zapomina się o rzeczach związanych z poprawnym uderzeniem i wpływem ukształtowania terenu na miejsce, gdzie ląduje piłka.  

Jacek Czyzewski
Odpowiedz Jacek Czyzewski

Porady Pro

Panie Arkadiuszu, zgadzam się z Panem. Myślę,że niezależnie od tego jak będzie rozwijała się ta grupa powinniśmy pisać, pisać i pisać. Cieszą mnie  Pana entuzjazm,pasja i zaangażowanie. Być może dobrze byłoby wymienić kilka myśli i opinii na temat stosunku początkujących do nauki i treningu w golfie. Patrzę na to za każdym razem gdy sam ćwiczę i trenuję i przyznam się Panu, że często ogarnia mnie zdziwienie, konsternacja a nierzadko przerażenie gdy przyglądam się poczynaniom innych i nie mam tu na myśli jedynie początkujących ale również a może przedewszystkim całkiem zaawansowanych graczy. Nie uważam się za autorytet pod tym względem ale nawet okiem laika widać często, ze nawet po wielu miesiącach i latach doświadczeń nauka idzie w las i pozostaje tylko, frustracja, niezadowolenie, zniechęcenie, zwątpienie we własne siły i umiejętności. Po wielu latach kontaktu z golfem dochodzę do wniosku, że za taki stan odpowiadamy nie tylko my sami - amatorzy, entuzjaści. Wydaje mi się, że dużą role odgrywa pod tym względem pozycja i aktywność nauczycieli golfa. Myślę też, że stosunek do gry, nauki i treningu w znaczącym stopniu determinowany jest przez wewnetrzną kulturę klubową. Co myślicie na ten temat? Czy można to zmienić? Pozdrawiam,

Jacek

Arkadiusz Rutkowski
Odpowiedz Arkadiusz Rutkowski

rady kolegów

W nawiązaniu do poruszonego przez Pana wątku "pomocy kolegów", uważam niestety że to jedna z gorszych rzeczy jakie mogą się przytrafić golfiście, szczególnie początkującemu.

Też wiele razy mając lekcje lub samemu ćwicząc słyszę rady jakie "lepszy" daje "gorszemu". Przyznam szczerze, że niestety kilka razy nie wytrzymałem ze śmiechu.

Pamiętajcie, że każdy jest inny i nawet jeśli razem się zaczyna to i tak każdy bedzie miał inne problemy, jeden załapuje szybciej puttowanie, drugi uderzenia woodami.

Jako przykład podam pewną sytuacje jaką miałe 2 miesiące temu: Miałem akurat zajęcia z juniorami, kiedy na range przyszła pewna para. Chłopak fajnie uderzał, a obok zaczynała jego dziewczyna. On ją uczył - od razu powiem, że bardzo dobrze jej pokazywał. Szczerze to każdy by załapał. Niestety dziewczynie wogóle nie szło, nie potrafiła utrzymać kija ani go prowadzić. Problem był taki, że mimo bardzo dobrych rad nie wzięli oboje pod uwagę jednej rzeczy - on byl leworęczny, a ona nie...!!

 

Robert Tralewski
Odpowiedz Robert Tralewski

Porady Pro

Jako rozpoczynający ten temat chciałbym wyjaśnić jaki cel mi przyświecał. Początkujący golfista taki jak ja chłonie wiedzę jak sucha gąbka wodę. W związku z tym moje comiesięczne wizyty u Pro są niestety zbyt rzadkie. Doprowadziło to do szukania porad w literaturze zagranicznej (bo niestety polska jest bardzo uboga) i na różnych forach - też niestety anglojęzycznych . Tam pojawia się wiele terminów, których znaczenie jest mi obce. Tak było z "target box". Niestety wielu starszych - golfowym stażem - kolegów nie potrafiło mi wyjaśnić tych terminów i stąd pytanie. Z mojej strony WIELKA prośba do p. Arka, p. Jacka i innych - piszcie, odpowiadajcie, radźcie szczególnie w tym zimowym okresie kiedy golf dla mnie ogranicza się do putt-owania na dywanie. Niech grupa rozwinie się tak aby młodzi golfiści nie musieli szukać porad za granicą skoro w Polsce też ktoś może im odpowiedzieć. Nauka u Pro jest niezbędna - to powienien wiedzieć każdy początkujący ale często jest wiele banalnych (albo i nie) pytań, które umykają przez spotkaniu z trenerem, a nie każdy może wjechać na pole codziennie. Tak więc liczę na Panów!
Pozdrawiam,
Robert

Arkadiusz Rutkowski
Odpowiedz Arkadiusz Rutkowski

zimowe ćwiczenia

Jest wiele ćwiczeń, które możemy robić w domu w zimę. zastępują one golfa przez co nasze mieśnie rozwijają się we właściwym kierunku także na wiosnę jesteśmy gotowi.

Puttowanie jest oczywiście jedną z tych rzeczy.

To co ja robię to głownie praca nad mięśniami rąk, pleców i brzucha oraz praca nad zamachem i rozciąganie.

Jacek Czyzewski
Odpowiedz Jacek Czyzewski

Porady Pro i entuzjazm!

Panie Robercie, jestem przekonany, że taki stosunek do golfa jaki Pan pokazuje napewno ucieszy wszystkich tych, którzy autentycznie się nim interesują czy to ze względu na zawodowe powiązania tudzież ze wzglądu na pasję i chęć zdobywania wiedzy. Potrafię zrozumieć Pana zatroskanie jeśli chodzi o zdobywanie wiedzy, korzystając z różnego rodzaju - często obcojęzycznych źródeł. Pod tym względem chciałbym dodać Panu otuchy i zarazem pogratulować ponieważ robiąc właśnie tak wybrał Pan jedyną właściwą drogę do prawdziwego i dogłębnego zrozumienia zagadnień golfa. Zapewniam Pana, że większość ludzi zawodowo zajmujących się golfem też regularnie zagląda do sieci aby dowiedzieć się o nowościach lub niuansach, które nie sposób poznać kierując się jedynie tradycyjnymi sposobami zdobywania wiedzy. Wiedza o golfie jest bardzo rozproszona - ma Pan pod tym względem rację. Opiera się w dużym stopniu o mity, które chętnie są rozpowszechniane,powtarzane i powielane w mediach i w klubach, jest przesączona półprawdami, niedomówieniami, reklamowym żargonem, nietrafnymi zachwytami wynikającymi raczej z niewiedzy lub w wielu przypadkach poprostu glupoty. Przesiew przydatnych i istotnych informacji nie jest w takiej sytuacji łatwy ale gdy wreszcie się uda, może być doprawdy źródłem prawdziwego zadowolenia. Jestem przekonany, że nie ma takiego pytania na które nie moglibyśmy wspólnie znaleźć odpowiedzi. W poszukiwaniu jej widzę raczej ciekawe wyzwanie.
Wiekszość wiedzy o golfie pochodzi i generowana jest w krajach angielskojęzycznych. To duża zaleta ponieważ reszta to w dużej mierze reprodukcje. Podzielam Pana opinie, że w Polsce pod tym względem niewiele się pisze i publikuje ale zapewniam Pana o tym,że w wielu innych krajach jest bardzo podobnie. Mimo, że jest wiele krajów o dluższej tradycji golfa to gruntowna wiedza w tej dziedzinie wsród tamtejszych golfistśw jest często przerażająco nizka. Nie sądzę aby Polacy musieli się pod tym względem czegokolwiek wstydzić. Może się mylę ale z drugiej strony uważam, że w naszej działalności powinniśmy wznieść się jak najszybciej poza bariery narodowe. To tylko przyspieszy proces uczenia się.
Pozdrawiam i czekam na komentarze. Jacek

Strona główna