portret użytkownika Damian Gałęza

Ciekawe czeskie zjawisko i Ypsilon GC

Witam,

Bedąc dziś na krótkim golfowym wypoczynku w czeskim Liberec spotkałem się z niespodziewaną przeze mnie frekwencją graczy. Taką liczbę grających grup i samochodów na parkingu widziałem ostatnio na klubowym turnieju w Polsce. Co ważne dziś mamy wtorek (prawie środek tygodnia), a i samochody posiadały czeską rejestrację (za wyjątkiem naszych i belgijskich). Z pola schodziłem o 17, a wiele osób dopiero na pole wchodziło. 

Samo pole jest świetnie położone i doskonale zachowane. Oprócz tego, że Ypsilon wymaga nieustannego zastanowienia nad kolejnym uderzeniem ze względu na fairwaye otoczone wysokimi i gęstymi drzewami, to graczom potrzebna jest nie lada kondycja. Wędrówkę można porównać do 13 km marszu dość stromym górskim szlakiem połączonym z uderzaniem co kilka minut kijkiem od nordic walking w kamienie na trasie. 
Wizyta zaczyna się od wizyty w świetnie przygotowanym domku klubowym z miłą obsługą i bogato wyposażonym pro-shopie. Otrzymamy do dyspozycji kilka terminów startu (co 15 min).
Grę rozpoczyna się od pokazania marshalowi biletu i pierwszego uderzenia. Kolejne dołki na zmianę przebiegają pod lub z górki. Znalezienie równej, poziomej powierzchni jest tak prawdpodobne jak wybicie piłki z wysokiego raughu, którego zresztą na Ypsilon GC nie brakuje. 

Z technicznego punktu widzenia pole jest doskonale przygotowane - greeny o sporej szybkości, fairway jest niziutko przycięty. Bunkry z czystym piaskiem (niestety miałem okazję kilka z nich odwiedzić). 

Mimo że sam wynik nie był powalający (96), to warto się spotkać z polem położonym w górskiej scenerii. 
Jak widać na załączonym obrazku, można stworzyć pole wysokiej klasy, nie narzucać cen green fee w wysokości np. 300 zł i mieć wysoką frekwencję nawet w środku tygodnia.

Pozdrawiam
DG 

Strona główna